Nie ma się z czego tłumaczyć

Drukuj

To co mnie najbardziej zaskakuje w obecnym sezonie wyborczym to nie wzlot i upadek Pawła Kukiza, ale to jak wiele osób czuje potrzebę wytłumaczenia się z tego, że zdecydowało się na start w wyborach. Wszystko to zaś przyjmuje ton tłumaczenia się - jakby to było coś wstydliwego.

Moje zdziwienie zapewne wynika z faktu, że spędziłem wiele lat w miejscach gdzie działalność polityczna jest służbą społeczną. Wymagającą i zaszczytną. Miejscem dla ludzi z osiągnięciami i pomysłami. Niestety u nas wygląda to trochę inaczej: dominują zawodowi politycy niemający żadnych osiągnięć, ani nawet kontaktu z rzeczywistością. Próba dołączenia do takiego środowiska rzeczywiście może wywoływać podświadomą potrzebę wytłumaczenia się.

Czas na zmiany. Wyraźnie pokazuje to społeczny sentyment i wyniki badań socjologicznych. Nasz kraj jest przykładem wielkiego sukcesu na bardzo wielu polach. Narzekamy wciąż, bo to nasz sport narodowy, a to czasem rozlewa się na świat w wypowiedziach niezbyt rozgarniętych polityków (których o zgrozo wybraliśmy na najwyższe stanowiska w państwie). Jednak to nie przeszkadza nam w sposób rewolucyjny zmieniać kolejne dziedziny życia.

Wygląda na to, że Polacy postanowili zmienić system polityczny. I bardzo dobrze bo klasa polityczna stała się zamkniętym światkiem ludzi żyjących z polityki i o niczym innym niemających pojęcia. Opłakane skutki takiego stanu rzeczy można obserwować na co dzień. Na przestrzeni lat zdobyłem sporo wiedzy i doświadczeń. Mam pomysły i energię. Dlatego kandyduję. I nie czuję potrzeby by się z tego tłumaczyć.

 

Czytaj również